niedziela, 13 grudnia 2009

On tworzył historię: Tadeusz Wroński

Wspomnienie tej pracy ma znaczenie nie tylko dla jej treści, dla człowieka którego wspomina, ze względu na to, że dotyka historii która odcisnęła się na życiu Ania. To wszystko oczywiste ...

Ważne jest też wiedzieć, że pomoc córce, zbieranie faktów i materiałów to był też ważny moment w procesie uwalnienia się Ani z traumy tej historii. Wspomina o tym w swoim wywiadzie radiowym kilka lat później.

Powstała jako praca konkursowa córki Justyna Hajnus w Prywatne Gimnazjum Sióstr Niepokalanek im. bł. M. Marceliny Darowskiej w Jarosławiu


Solidarna walka o wolność
On tworzył historię: Tadeusz Wroński



Justyna Hajnus



W końcu lat siedemdziesiątych Polacy byli coraz bardziej zmęczeni codziennymi trudnościami, rozdrażnieni niespełnieniem obietnic, w które uwierzyli i zniecierpliwieni nieudolnością władzy. Uderzała rozbieżność między zapewnieniami propagandy, że Polska jest dziesiątą potęgą gospodarczą świata, a kłopotami z kupnem kiełbasy czy papieru toaletowego. Drażniło uprzywilejowanie elit rządzących. Stan gospodarczy kraju się pogarszał, a próby zahamowania kryzysu nie dawały rezultatu. W 1979 roku po raz pierwszy nastąpił spadek produkcji. Ekipa rządząca na czele z Edwardem Gierkiem nie znajdowała na to skutecznego sposobu. Mało kto zdawał sobie sprawę, że rozpoczynał się ogólny kryzys gospodarczy we wszystkich krajach komunistycznych. 

W sierpniu 1980 masowe wystąpienia robotnicze przybrały formę strajków wybuchających początkowo w mniejszych ośrodkach przemysłowych (Sanok, Mielec, Tczew), następnie w większych miastach (Poznań, Łódź), osiągając kulminację na Wybrzeżu, gdzie 13 sierpnia 1980 rozpoczął się strajk okupacyjny w Stoczni Gdańskiej. Do strajków solidarnościowych przystąpiła większość przedsiębiorstw Wybrzeża, w tym Stocznia Szczecińska, oraz kopalnia węgla kamiennego w Jastrzębiu.

Zmuszone do rozmów władze państwowe zawarły ze strajkującymi porozumienia w Szczecinie, Gdańsku i Jastrzębiu. 

W pierwszym punkcie porozumień gdańskich z 31 sierpnia stwierdzano, że działalność związków zawodowych nie spełniła nadziei i oczekiwań pracowników, dlatego uznaje się za celowe powołanie nowych, samorządnych związków zawodowych, które byłyby autentycznym reprezentantem klasy pracującej. Na podstawie tego punktu dopuszczono do zarejestrowania NSZZ Solidarność.

W dalszej części rząd zobowiązał się m.in. do wniesienia do Sejmu ustawy o ograniczeniu cenzury. W kwestii gospodarczej władze zobowiązały się do opublikowania podstawowych założeń reformy i umożliwienia nad nią publicznej dyskusji. Reforma miała opierać się na zwiększonej samodzielności przedsiębiorstw i udziale samorządu robotniczego w zarządzaniu.

Od tego wydarzenia komitety założycielskie nowych związków zaczęły powstawać w całym kraju na skalę masową. 

Ja opiszę jednego z założycieli tego związku w Jarosławiu.


Pieczątki związkowe


Tadeusz Wroński był Przewodniczącym Komisji Zakładowej NSZZ „Solidarność” w Zakładach Remontowo- Montażowym, członkiem Międzyzakładowego NSZZ „Solidarność” w Jarosławiu, współredaktorem dwutygodnika Solidarności Rolniczej Pt. „Orka”. Był również w Komitecie Założycielskim NSZZ „Solidarność” w Jarosławiu. Zajmował się kolportażem prasy, organizował zebrania, brał udział w protestach, oflagowaniach Zakładu Remontowo- Montażowego w Jarosławiu. Informacje o jego działalności jako przewodniczącego Związku uzyskałam od pana Kazimierza Ziobro, który odpowiadał za Związki zakładowe NSZZ „Solidarność” w Hucie Szkła Jarosław. Dla bezpieczeństwa rodziny Tadeusz Wroński nie ujawniał swoich funkcji nawet żonie. Rodzina nic nie wiedziała o jego działalności.

    

Na zdjęciu: Tadeusz Wroński- pierwszy od lewej



Został aresztowany w nocy z 12 na 13 grudnia 1981 roku. W tym samym czasie generał Jaruzelski wprowadził stan wojenny. Oto świadectwo córki Tadeusza Wrońskiego, Anny Hajnus, która znajdowała się wtedy w domu:

„Drzwi zostały wywarzone przez ZOMOwców. Byli ubrani w kaski, z pałami. Wydali rozkaz szybkiego ubierania się. W momencie, gdy tato nachylił się, by mnie pożegnać, pobili go pałami, zakuli w kajdanki. Zaczęłam płakać i krzyczeć. Jeden z nich powiedział „Cicho, bo dostaniesz”. Zabrali go z domu.”

Żona Tadeusza Wrońskiego, Maria znajdowała się wtedy w szpitalu w Przemyślu. Dziesięcioletnia wówczas Anna musiała zająć się całym gospodarstwem. „Pamiętam ten ludzki strach. Wszyscy sąsiedzi bali się nam pomóc. Poszłam do szkoły i dowiedziałam się, że nie powinnam tu przychodzi, bo mój ojciec był aresztowany. A co ja miałam z tym wspólnego?” Tutaj objawia się właśnie ogromny strach społeczeństwa przed władzą. Ludzie boją się, bo wiedzą do czego władza jest zdolna. Jednak wszyscy popierają protesty. Tylko dlaczego odtrącają Związkowców i ich rodziny, kiedy w powietrzu wisi jakieś niebezpieczeństwo. To jest normalna postawa społeczna?


Decyzja o internowaniu



 Anna Hajnus wspomina: „Pewnego dnia pod wieczór przyszedł jakiś mężczyzna i powiedział, że tato siedzi w Uhercach. To była pierwsza wiadomość, gdzie jest ojciec i co się z nim dzieje.” Polska władza nie miała w zwyczaju nawet zawiadamiać rodziny, co dzieje się z ich bliskimi. Musieli oni dowiadywać się tego od nieznanych osób. Czy to jest normalne? Czy tak powinien funkcjonować organ rządzący?


Decyzja o dyscyplinarnym zwolnieniu z pracy

Wszyscy związkowcy zostali aresztowani. Do tego doszło także zwolnienie z pracy. Córka Tadeusza Wrońskiego wspomina: „Tato został dyscyplinarnie zwolniony. Jego koledzy poskładali się i przywieźli mamie pieniądze, ale po kilku dniach, przyszedł kolega z pracy taty i powiedział, że więcej tego nie zrobią, bo też zostaną zwolnieni.” Nawet zwykła, ludzka życzliwość była zwalczana. Jak więc ludzie mają się czuć w takim państwie? Można rozumieć przez to, że społeczeństwo miało wyzbyć się swojego człowieczeństwa i słuchać głucho i bezmyślnie tego, co mówi rząd.



Fragment więziennego prześcieradła, na którym podpisali się współwięźniowie Tadeusza Wrońskiego


Między grudniem a styczniem synowa Tadeusza pojechała z przygotowaną paczką do miejscowości Uherce w Bieszczadach w odwiedziny. Nie pozwolono na widzenie. Mogła zostawić tylko paczkę. Nawet bliskich separowano od siebie. 


 Po pewnym czasie rodzina Wrońskiego dowiedziała się, że w ciężkim stanie został on przewieziony do Szpitala Więziennego w Krakowie na Montelupich 7.

 Anna Hajnus wspomina: „Razem z mamą postanowiłyśmy go odwiedzić. Gdy tam dotarłyśmy, musiałyśmy wypełnić wiele różnych druków, aby otrzymać pozwolenie na widzenie. W końcu mogłyśmy zobaczyć się z tatą. To było okropne… Siedziałyśmy przy jednym stoliku, a ojciec, oddalony od nas o około pół metra, powtarzał w kółko: „Moja żona jest w szpitalu, a córka sama w domu”. Był zarośnięty, wychudzony… Musieli go bić, torturować. Gdyby obchodzili się z nim inaczej może by nie doszłoby do późniejszych zawałów…”



Kartka żywnościowa

Po wprowadzeniu stanu wojennego zamknięto granice, wyłączono telefony, wprowadzono godzinę policyjną, zawieszono organizacje społeczne i ogromną część prasy, wprowadzono kartki na prawie wszystkie artykuły żywnościowe., a także wydawane przez milicję bony na paliwo do samochodów.

„Solidarność” nie była gotowa na takie uderzenie. Wybuchły strajki, które były tłumione przez władzę. Choć rygory stanu wojennego były twarde, nie zapobiegły ani masowym demonstracjom, ani przede wszystkim powstaniu ruchu podziemnego. W większości zakładów powstały tajne organizacje „Solidarności”, w błyskawicznym tempie rodziły się tajne gazetki i wydawnictwa, określane jako drugi obieg. Tadeusz Wroński zajmował się przed internowaniem kolportażem prasy. 



Wypis ze szpitala więziennego

 Tadeusz Wroński opuścił szpital gdzieś w marcu. Na zwolnieniu napisanie było, że wszystko jest w porządku. Jednak dopiero po badaniach w szpitalu w Jarosławiu okazało się, że miał odbite obie nerki i był po zawale serca. Nie można pojąć, dlaczego władze oszukały najbliższą rodzinę internowanego. Może bały się, że wyjdzie na przykład, że przetrzymywany był bity, torturowany… Co to za władza, która boi przyznać się do swoich czynów?!

Żona Tadeusza wspomina: „Po powrocie z internowania był stale obserwowany, co na wsi było szczególnie widoczne, gdyż koło domu „kręciły się” obce osoby. Wprowadzało to bardzo nerwową sytuację. W wyniku zwolnienia z pracy w domu było bardzo ciężko, tylko ja pracowałam i utrzymywałam córkę i męża.” 

„Po powrocie do domu, średnio dwa razy w miesiącu był wzywany na przesłuchania do Wojewódzkiej Komendy UB w Przemyślu.” Jeździł tam ze swoją córką, gdyż uważał, że jeśli jest z dzieckiem to go nie aresztują. Takie zachowanie świadczyło o jego strachu. Ale przed „naszą” władzą? Ile razy wmawiano Polakom, że system radziecki jest najlepszy na świecie, a obywatele w państwie szczęśliwi? Właśnie przeciwko tym kłamstwom wystąpiła „Solidarność” i Tadeusz Wroński. Jednak wszyscy „przywódcy” kończyli w podobny sposób…

 Anna Hajnus wspomina te przesłuchania: „Pamiętam, że ojciec szedł na „rozmowę” do jednego pomieszczenia, a ja zostawałam w innym. Pani pytała się mnie gdzie tato chodzi, z kim się spotyka, czy kogoś rozpoznaję na zdjęciach. Byłam częstowana słodyczami. Nigdy nic nie wzięłam i mówiłam, że tato siedzi w domu i nic więcej nie wiem.” Przecież taka osoba, jak Tadeusz Wroński to wróg publiczny, więc jeśli jest tu ktoś z jego rodziny, to niezwłocznie powinien być przesłuchany, bo może coś wie… Nawet jeśli była to tylko dziesięcioletnia dziewczynka. Gdzie ludzka logika?

 „Przez długi czas tato nie mógł znaleźć pracy. Wszędzie pytano o internowanie i działalność, a później z różnych dziwnych powodów lub wprost mówiono, że „wywrotowców” nie zatrudniamy.” Tadeusz Wroński znalazł w końcu pracę jako palacz przy szkole w Jarosławiu. Jednak po pewnym czasie musiał zrezygnować z powodu pogarszającego się stanu zdrowia. Miał jeszcze dwa zawały serca i przy ostatnim zmarł.

Wszystkie te wydarzenia były tak straszne i odcisnęły ogromne piętno na dziesięcioletniej wówczas Annie. Z dziecka musiała się stać osobą myślącą jak dorosły. Straciła najlepsze lata dzieciństwa…


Społeczeństwo w latach 80-tych było zastraszane, a wszelkie bunty zagłuszane. Jednak powstały Niezależne Samorządne Związki Zawodowe „Solidarność”. Mimo wszystko władzom nie były one na rękę. Przywódcy Związków trafiali do więzień, na przesłuchania. Tak samo było i z moim dziadkiem… Teraz nie bójmy się o tym mówić! Musimy pamiętać historię i nie przemilczajmy ofiar. Ważne jest, by zakłamane dzieje Polski sprzed dwudziestu ośmiu lat, poznawać, ale poznawać to, co jest szczere i prawdziwe, a nie zakłamane i fałszywe.




Bibliografia:

„Burzliwy wiek XX” praca zbiorowa, Warszawa 1999

Świadkowie:

Pan Kazimierz Ziobro- współzałożyciel NSZZ „Solidarność” w Jarosławiu, świadectwo z dnia 13.12.2008
Anna Hajnus- córka Tadeusza Wrońskiego, świadectwo z dnia 08.12.2008
Maria Wrońska- żona Tadeusza Wrońskiego, świadectwo z dnia 15.12.2008