Wątróbka musi być świeża, (kupując w sklepie trzeba zdać się na wygląd i kolor), najlepiej wołowa, ale wieprzowa też będzie.
Kroimy na kawałki wielkości małego steka, moczymy w mleku min 2 godziny.
Szykujemy "panierkę" z "Ziółek Ani" + mielonego pieprzu, z braku "ziółek" jakiś substytutem będą zioła prowansalskie.
Kawałki wątróbki obtaczamy w panierce, smażymy około 4-6 minut, w mieszance masła z olejem kujawskim, intensywnie (podobnie jak steki), zostawiamy po smażeniu na patelni (ewentualnie przekładamy do naczynia żaroodpornego – pozwala to usmażyć większą ilość na jednej patelni), zostawiamy nakryte na kilka minut.
Idealnie usmażone będą soczyste wewnątrz, nawet z nutką krwistego soku, ale ugotowane (nie akceptujemy surowego)
Osobno, smażymy cebulę, pokrojoną ale nie za drobno, z solą, pieprzem. Powinna być lekko zeszklona ale nie przypalona.
Podajemy wątróbkę z cebulką, wątróbkę albo nie solimy (mamy soloną cebulę) albo bezpośrednio przed zjedzeniem.
Podawać wyłącznie z dobrym czerwonym winem, pysznym chlebem i w wybornym towarzystwie.
Smacznego !!!

